sobota, 12 stycznia 2013

Biscuits au citron

Pierwszy wpis od 3 miesięcy. Nie spodziewałam się, że praca aż tak przewróci mi życie do góry nogami... Jestem wciąż w rozjazdach, wczoraj wieczorem wróciłam z Rzeszowa, w poniedziałek rano znów wyjeżdżam z Warszawy i tak to teraz trochę wygląda.  

Nie gotuję już tak często jak bym chciała, co przekłada się też na moja 'aktywność' (a raczej jej brak ;)) na blogu. Niemniej jednak z wielką przyjemnością zaglądam na inne blogi i wpadłam nawet w pewnego rodzaju szał kulinarno-zakupowy. Już od jakiegoś czasu prenumeruję magazyn Kuchnia, a w tym roku okazuje się, że kończy on 18 lat, co by wskazywało na to, że pierwszy numer został wydany w 1995 roku... ta bezlitosna logika obudziła we mnie żądzę posiadania wszystkich numerów ;)

P.S. Pozdrowienia dla pana kuriera, który 3 dni z rzędu przywoził mi paczki z archiwalnymi numerami Kuchni i zostawiał je w Żabce, jako, że ja byłam na drugim końcu Polski. Już je odebrałam :)




Ciasteczka cytrynowe
Biscuits au citron
Źródło: Biscuits Maison, wydawnictwo Larousse
Proporcje na 20- 24 ciasteczka, Przygotowanie: 25 minut. Chłodzenie: 30 minut. Pieczenie: 10 minut.  


zest z 1 cytryny
80 g masła, w temperaturze pokojowej
120 g cukru pudru
1 jajo
180 g mąki pszennej, przesianej
opcjonalnie: lemon curd

  •  Masło ucieramy z cukrem do czasu, aż masa będzie jaśniejsza i jednolita.
  • Dodajemy jajo i skórkę otartą z cytryny i dokładnie mieszamy.
  • Powoli dosypujemy przesianą mąkę, nie przestając mieszać. Pod koniec wykładamy ciasto na stolnicę i zagniatamy ręcznie, do czasu uzyskania jednolitej konsystencji. Gotowe ciasto chłodzimy w lodówce przez 30 minut.
  • Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na grubość 4-5 mm i wykrawamy ciasteczka (ja dodatkowo wykorzystałam jeszcze mój ulubiony - i jedyny ;) - stempel do nadania im ładnego kształtu).
  • Wykrojone ciasteczka wykładamy na blachę pokrytą papierem do pieczenia i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 10 minut.
  • Opcjonalnie: upieczone już ciasteczka można posypać cukrem pudrem bądź zrobić 'podwójne' ciastka z warstwą lemon curd między nimi.
  • Smacznego! :-)
*************************************************************************************************************
Źródło:
  

piątek, 5 października 2012

Zupa grzybowa ze świeżych grzybów



Początek tygodnia spędziliśmy razem z Michałem na wsi - w Kamieńczyku nad Bugiem. Jesień w tym roku pogodowo nas rozpieszcza i udało nam się nawet zrobić wieczorem ognisko i upiec kilka kiełbasek :) Innego dnia z samego rana wybraliśmy się do lasu na nasze pierwsze w tym roku grzybobranie. No... poszło nieźle, trochę sztuk uzbieraliśmy, akurat tyle, aby starczyło na aromatyczną zupę grzybową. 

Przepis znalazłam w archiwalnym numerze Kuchni, której to dziesiątki numerów stoi na mojej półce. Pamiętam jak wpadłam w nałóg kupowania tego pisma. Było to kilka lat temu, kiedy to będąc na Dworcu Wschodnim w Warszawie zaczęłam przeglądać stare numery gazet sprzedawanych na straganie w poszukiwaniu czegoś na zabicie nudy w drodze powrotnej do domu. Kupiłam Kuchnię, numer ze stycznia 2007. Całe 4 zł! :) Zaintrygowała mnie głównie okładka, na której widniało zdjęcie kolorowych, wielopoziomowych drinków. Cały numer wkrótce znałam już na pamięć, a kolejnym krokiem było zamówienie prenumeraty. Wpadłam w nałóg :)

Wczoraj przeglądałam jesienne numery w poszukiwaniu sposobu na grzyby. Pamiętałam, że w którymś z nich była grzybowa na 5 sposobów... znalazłam! Wybór padł na "Grzybową z kolendrą i gałką muszkatołową" z tym, że moja wersja nie ma ani kolendry ani gałki :P Zmieniłam jeszcze kilka innych szczegółów, ale główna idea jest ta sama - świeże grzyby, marchewka, seler, kasza jaglana. Poniżej prezentuję swoją wersję, która bardzo nam przypadła do gustu!



Zupa grzybowa ze świeżych grzybów
inspiracja: magazyn Kuchnia, wrzesień 2008

1 litr bulionu warzywnego
5 płaskich łyżek kaszy jaglanej
1 marchewla
1 listek laurowy
1 łodyga selera naciowego
2 łyżki masła
1 łyżeczka oleju
1 duża cebula
400 g grzybów leśnych (np. borowiki, maślaki)
1 kromka razowego chleba
sól, pieprz

  • Do gorącego bulionu dodajemy kaszę jaglaną, marchewkę i seler pokrojone w talarki oraz listek laurowy. Solimy do smaku. Gotujemy aż kasza i warzywa zmiękną (około 15-20 minut).
  • Na maśle z olejem szklimy posiekaną cebulę, dodajemy grzyby pokrojone w niewielkie kawałki i odrobinę solimy. Dusimy przez 15-20 minut (dolewając pod koniec duszenia kilka łyżek wody).
  • Chleb rozkruszamy, mieszamy z kilkoma łyżkami warzywnego wywaru. a gdy się rozpulchni, dodajemy do reszty zupy.
  • Dorzucamy grzyby z cebulą. Doprawiamy solą i pieprzem.
  • Smacznego! :-)


poniedziałek, 1 października 2012

Tarta z figami i migdałami



Dziś prezentuję 1 z 3 tart, jakie przygotowałam na swoje przyjęcie urodzinowe. Tarta na słodko z bardzo popularnymi dziś figami. W Polsce nie są one zbyt często obecne na stołach, a to pewnie za sprawą bardzo wysokiej ceny... Jednak dla chętnego (i wytrwałego!) nic trudnego, czyż nie? Otóż po długich poszukiwaniach trafiłam na bardzo tani surowiec :)) Wszystkich zainteresowanych wysyłam do Kauflandu, gdzie 1 sztuka kosztuje mniej niż 1 zł, co przy cenie obecnej w innych sklepach (nawet 7 zł za sztukę!) jest okazją. 

W oryginalnym przepisie migdałowego kremu jest mniej, ale moim zdaniem jest go zdecydowanie za mało - ledwo starczyło mi na pokrycie dna foremki. Zrobiłam go więc więcej (na szczęście trwa to tylko chwilkę) i poniżej prezentuję moją wersję przepisu. Na fotce ciasto jest miejscami odrobinę zbyt spieczone, ale zapewniam, że to wina mojego piekarnika, który cokolwiek by się nie ustawiło, zawsze piecze powyżej 200 stopni ;) Na szczęście mam już nowy! :)



Tarta z figami i migdałami
Fig and almond tart
Inspiracja: Fantastic flans and tarts, Simon & Schuster, wydawnictwo Marabout
przygotowanie: 30 minut; pieczenie: 30 minut; 8 porcji

Składniki na ciasto:
200 g przesianej mąki (użyłam pszennej tortowej typ 450)
25 g mielonych migdałów
80 g cukru pudru
szczypta soli
125 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę
1 rozkłócone jajko

Składniki na farsz:
90 g miękkiego masła
90 g cukru pudru
1 jajko
90 g mielonych migdałów

6 fig pokrojonych w ćwiartki
garść płatków migdałowych


Ciasto:
  • Wymieszaj mąkę, mielone migdały, cukier i sól. Następnie dodaj masło i szybko zagnieć ciasto (będzie dosyć sypkie, wyglądające jak kruszonka).
  • Dodaj jajko i zagnieć ponownie uzyskując gładką masę. Owiń ciasto folią spożywczą i włóż do lodówki na co najmniej 1 godzinę.
  • Rozwałkuj schłodzone ciasto na delikatnie podsypanej mąką stolnicy. Formę na tartę wysmaruj tłuszczem i wylep dno i boki formy rozwałkowanym wcześniej ciastem. Ponakłuwaj ciasto widelcem i wstaw do lodówki na 30 minut.
  • Rozgrzej piekarnik do temperatury 160 stopni. Piecz ciasto przez 20 minut i pozostaw do wystygnięcia na czas przygotowywania farszu.
Farsz:
  • Przy pomocy miksera połącz masło i cukier. Miksuj do czasu, aż masa wyraźnie stanie się jaśniejsza i puszysta. Dodaj jajko i mielone migdały - wymieszaj.
  • Ostygnięty i podpieczony spód tarty wysmaruj przygotowanym kremem migdałowym. Na wierzchu ułóż ćwiartki fig i delikatnie je dociśnij. Piecz przez około 30 minut w tempetaturze 160 stopni. Gotową tartę posyp uprażonymi na suchej patelni płatkami migdałów.
  • Smacznego! :-)


*****************************************************************************************************
Inspiracja:

piątek, 21 września 2012

Chleb żytni z orzechami i rodzynkami


Pozdrowienia z nowego mieszkanka! :)

Walka przeprowadzkowa wciąż trwa, o czym świadczą dziesiątki kartonów stojące wciąż na podłodze, ale łóżko odgracone i spać się da. Co więcej - szafa też już złożona a piekarnik wyszorowany na błysk czeka w gotowości (to akurat była pierwsza rzecz jaką się zajęłam:)). Jestem przeszczęśliwa patrząc na te zmiany. 

Kilka rzeczy mi ubyło, bo było w wyposażeniu poprzedniego mieszkania (wałek do ciasta.... chlip....), ale przybyło o wiele więcej. Przede wszystkim - przestrzeń! Dodatkowe 14 metrów kwadratowych, z czego kilka przypadło nawet na kuchnię :) Poza tym doszedł stół i ława i wielka szafa w przedpokoju i balkon... :) Cóż, emocje jeszcze nie opadły. Dodatkowym plusem jest bezpośredni autobus do Ikei hihihi ;) z którego akurat sporo teraz korzystam, bo codziennie coś mi się przypomina, a że pracę zaczynam dopiero za 2 tygodnie to i czasu mam dużo.

Ten chleb upiekłam jakiś czas temu, jeszcze w piekarniku na Grzybowskiej. Piękne pożegnanie z wysłużonym sprzętem, nieprawdaż? Orzechy fajnie chrupią, rodzynki i melasa dodają delikatnej słodyczy, a aromat unoszący się w domu podczas pieczenia był wręcz hipnotyzujący. Mniam :)



Chleb żytni z orzechami i rodzynkami
Hazelnut and Raisin Rye Bread
źródło: Step by step - Bread, Caroline Bretherton
składniki na 1 bochenek, czas rośnięcia ciasta: noc + 1,5 godziny

Na zaczyn:
150 g mąki żytniej
150 g jogurtu naturalnego
1 łyżeczka suszonych drożdży
1 łyżka melasy

Na ciasto:
150 g mąki żytniej
200 g mąki pszennej (użyłam tortowej)
2 łyżeczki soli
50 g orzechów włoskich, uprażonych na suchej patelni i grubo posiekanych
50 g rodzynek
olej roślinny do natłuszczenia formy
1 jajo, rozkłócone, do posmarowania bochenka


  • Wieczorem, przeddzień pieczenia chleba: wymieszaj ze sobą wszystkie składniki na zaczyn. Dodaj 250 ml letniej wody, zamieszaj jeszcze raz, przykryj ściereczką i pozostaw na noc w wolnym od przeciągów miejscu. Następnego dnia powierzchnia powinna być spieniona.
  • Rano, w dniu pieczenia chleba: wymieszaj ze sobą obie mąki, sól, a następnie dodaj przygotowany wcześniej zaczyn. Wymieszaj wszystko (można dodać więcej wody, jeśli jest to konieczne), przełóż na podsypaną mąką stolnicę i zagniataj przez 5-10 minut, do uzyskania gładkiego i sprężystego ciasta.
  • Rozciągnij ciasto tworząc płaski placek, rozsyp orzechy i rodzynki, złóż ciasto zamykając dodatki w środku i zagnieć ponownie. Uformuj z ciasta kulę i umieść ją w wysmarowanej olejem misce. Przykryj ściereczką lub folią spożywczą i pozostaw w ciepłym miejscu na 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
  • Po tym czasie wyjmij ciasto na podsypaną mąką stolnicę i delikatnie zagnieć ponownie. Uformuj ciasto w kształt piłki do rugby, przenieś na blaszkę, na której będzie się piekło, przykryj ściereczka i odczekaj kolejne 30 minut.
  • Rozgrzej piekarnik do 220 stopni. Posmaruj ciasto rozkłóconym jajkiem i ostrym nożem natnij je delikatnie wzdłuż. Piecz 20 minut, po czym zmniejsz temperaturę do 200 stopni i piecz przez kolejne 20-30 minut do uzyskania pięknego ciemno-złotego koloru.
  • Smacznego! :-)


********************************************************************************************************************************
Źródło:



środa, 5 września 2012

Zorza polarna


W sobotę 8. września o 11:45 stuknie mi kolejny rok. 24.

Jest to moment dla mnie bardzo ważny, tym bardziej, że wiąże się z wieloma zmianami w moim życiu. Jutro idę złożyć swoją pracę magisterską w dziekanacie. Razem z końcem września zmieniam się ze studentki w osobę pracującą. Przeprowadzam się z klaustrofobicznej kawalerki w centrum Warszawy do większego mieszkania na Bemowie. Zmiany zmiany zmiany...

Trzeba to uczcić! :)



Zorza polarna
inspiracja: 1001 koktajli
jedna porcja

1 miarka zmrożonej grappy lub wódki
1 miarka zmrożonego, zielonego chartreuse
1/2 miarki zmrożonego cassisu

  • Wlać powoli wódkę/grappę po ściance zmrożonego kieliszka.
  • Ostrożnie dolać chartreuse po drugiej ściance.
  • Pośrodku delikatnie wlać cassis. Nie mieszać. Pić powoli!
  • Smacznego :) 

****************************************************************************************************
Inspiracja:


wtorek, 14 sierpnia 2012

Chleb żytni z kminkiem


Mogłabym kontynuować marudzenie na temat mojego piekarnika, którego temperatura po rozgrzaniu zawsze stanowi dla mnie zagadkę, ale czy miałoby to sens po zaprezentowaniu Wam tej fotki?

Tak, upiekłam ten chleb sama! Juhuuuuu! :)

Trochę na oko, trochę z nadzieją, że ja i on (piekarnik) dogadamy się i zamiast spalenizny poczuję zapach domowego chleba. Widocznie dziś postanowił, że między nami rozejm :) Co pewien czas lubię upiec w domu chleb. Zawsze jednak używałam do tego keksówki i nigdy jeszcze nie nacinałam ciasta z góry - w efekcie wychodziły zgrabne i dość zwarte bochenki. Tym razem piekłam ciasto na dużej blaszce, która niczym nie krępowała bochenka, a ten przyjął taki oto fantazyjny kształt. Lubię to!:)




Chleb żytni z kminkiem
Składniki na 1 bochenek


Składniki na zaczyn (zrobić dzień wcześniej):
150 g mąki żytniej
150 g jogurtu naturalnego
1 łyżeczka suszonych drożdży
1 łyżka melasy
1 łyżeczka kminku, lekko roztartego
250 ml letniej wody

Składniki na ciasto:
150 g mąki żytniej
200 g mąki pszennej tortowej
2 łyżeczki soli
1 jajo, rozkłócone
1 łyżeczka kminku


  • Dzień przed pieczeniem - połączyć ze sobą w misce wszystkie składniki na zaczyn. Dokładnie wymieszać, naczynie przykryć i zostawić na noc. Następnego dnia zaczyn powinien wyraźnie pracować (na powierzchni powinny się pojawić bąbelki).
  • W dniu pieczenia chleba - połącz ze sobą obie mąki i sól, dodaj zaczyn i wszystko wymieszaj. Przenieś ciasto (powinno być wilgotne i lepiące się) na podsypaną mąką stolnicę i wyrabiaj 5-10 minut, do utrzymania gładkiej i sprężystej konsystencji. Dosypuj w razie potrzeby więcej mąki tak, aby ciasto z łatwością odchodziło od dłoni.
  • Uformuj kulę i przenieś ją do wysmarowanej oliwą miski. Zakryj naczynie ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na godzinę do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
  • Po upływie godziny, wyjmij ciasto z miski i jeszcze raz lekko je zagnieć. Uformuj z ciasta kształt piłki do rugby, przenieś na wytłuszczoną i podsypana mąką (lub bułką tartą) blachę i ponownie zostaw do wyrośnięcia - tym razem na 30 minut.
  • Rozgrzej piekarnik do 220 stopni. Wyrośnięte ciasto posmaruj rozkłóconym jajem i posyp kminkiem. Natnij ciasto wzdłuż, robiąc 3 dość głębokie linie. Piecz 20 stopni, po czym zmniejsz temperaturę do 200 stopni i piecz kolejne 20-30 minut.
  • Smacznego!


środa, 8 sierpnia 2012

Ciasteczka pistacjowe


Czy wasza kuchnia Was satysfakcjonuje? Czy zawsze macie w domu sprzęt, którego akurat potrzebujecie? Czy ciasto wyrabiacie specjalnie stworzonym do tego hakiem, wasz chleb piecze się w maszynie do chleba, a wstawiając lody do zamrażarki możecie o nich zapomnieć, bo specjalna maszyna do lodów zadba o to, aby miały idealną konsystencję?

Ja też tak chcę!!!

Na moich 20 metrach kwadratowych, wynajmowanych w centrum Warszawy, kuchnia zdaje się być przypadkiem. Mam wrażenie, jakby architekt osiedla za Żelazną Bramą zapomniał o niej i w ostatniej chwili wygospodarował jakiś kąt, bo przypomniał sobie, że przecież człowiek jeść musi. Czasami czuję się jak Rachel Khoo w jej małej paryskiej kuchni i od kiedy zobaczyłam jej książkę w księgarni, wiem, że kiedyś będzie moja. Póki co moja studencka kieszeń mocno ogranicza moje wydatki i na razie priorytetem jest zapowiadający się tydzień w górach, ale za miesiąc mam urodziny i chyba już wiem, co sobie sprawię :)

Nie mam maszyny do pieczenia chleba, nie mam maszyny do kręcenia lodów, nie mam robota kuchennego, nie mam nawet porządnego stołu, a mój piekarnik piecze jak chce i nie sposób odgadnąć co za temperatura w nim panuje (ważne, że w ogóle jest!). Mam jednak mnóstwo chęci do eksperymentowania i poznawania nowych smaków. Choć stolnicy do ugniatania ciasta też nie mam, to zawsze wyciągam zza szafy blat starego stołu (nie wiem co się stało z jego nogami... powyłamywane?:)), kładę na podłodze i przystępuję do dzieła. Można? Można!

Nowy smak na dziś to pâte de pistaches. To nic innego jak gęsta pasta z pistacji, cukru, wody, oleju arachidowego i migdałowego pyłu (takie składniki wykorzystuje do zrobienia pasty Pierre Hermé). Ja kupiłam już gotową pastę w specjalistycznym sklepie w Tuluzie. Razem ze stemplem do ciasteczek i książeczką z przepisami na kruche pyszności, stanowił moją kolejną kulinarną pamiątkę ze studiów na południu Francji
 




Ciasteczka pistacjowe
Biscuits à la pistache
Źródło: Biscuits Maison, wydawnictwo Larousse
Proporcje na 25 - 30 ciasteczek, Przygotowanie: 15 minut. Chłodzenie: 1 godzina. Pieczenie: 10 minut. 


200 g masła, pokrojonego w kostkę
200 g cukru pudru
2 jaja
400 g mąki, przesianej
2 łyżeczki  pâte de pistaches




  • W misce, przy pomocy miksera, połączyć ze sobą jaja z cukrem pudrem. Dodawać po trochu mąkę, wciąż energicznie mieszając.
  • Dodać masło i wyrabiać ręcznie do uzyskania ciasta o jednolitej konsystencji.
  • Dodać pâte de pistaches i wyrobić ponownie. Jeśli ciasto jest zbyt klejące, należy dodać więcej mąki. Owinąć ciasto w folię spożywczą i odstawić do lodówki na minimum 1 godzinę.
  • Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto rozwałkować na grubość 3-4 mm. Odciskać stempel, a następnie wycinać szklanką okręgi odrobinę większe od średnicy stempla. Piec przez 10 minut.
  • Smacznego!




*************************************************************************************************************
Źródło: